Rozdział LIII

 W poniedziałek Wika spała jednak dłużej niż planowała ale było jej tak dobrze, że nie chciało jej się wychodzić z łóżka. Na jej stoliku nocnym stał kubek z kawą. Już teraz zimną. Marco gdy wychodził rano do pracy zostawił go dla niej. Nawet go nie usłyszała.

- Mimo wszystko będzie mi tego brakowało. -Mówiła sama do siebie. Wzięła kawę i mimo, że była zimna zaczęła ją pić. Nie chciała jej zmarnować.

Gdy w końcu wydostała się z łóżka wzięła długi prysznic i zrobiła kolejną kawę, którą tym razem piła na tarasie. Na jej ulubionym miejscu. Zrobiła się dziwnie sentymentalna. Pierwszy raz od dłuższego czasu myślała o tym co było i co będzie. Wiedziała, że musi zając się szukaniem mieszkania. Nie chciała siedzieć Marco na głowie. Spał ostatnio na kanapie mimo zapewnień Wiki, że nie ma nic przeciwko temu żeby spał nadal z nią w jednym łóżku. I tak nie robiło to już żadnej różnicy. Jej życie ponownie się miało zmienić ale tym razem nie czuła strachu bo to była jej decyzja. Miała wrażenie, że życie szykuje dla niej jakąś niespodziankę ale nie wiedziała odnośnie jakiej części życia. 

Wolne poranne godziny uciekły Wice bardzo szybko. Przygotowała rzeczy na wyjazd i czekała na Karla. Ten podjechał punktualnie.

- A Toma nie ma? - Zdziwiła się Wika.

- Powiedział, że ma coś do załatwienia w Hadze i spotka się z nami na miejscu. 

- Po co właściwie wszyscy razem tam jedziemy? Mógłbyś sam.

- Oj Wika, już ci tłumaczyłem. To wasza zasługa. A co nie masz ochoty?

- Nie o to chodzi. Po prostu tracisz dwa dni z naszej pracy.

- Niemożliwa jesteś. Mówisz mi, że jestem pracoholikiem a sama robisz na dwa etaty. i jak szef daje ci możliwość dnia wolnego...

- Prawie wolnego.

- Możliwość PRAWIE wolnego dnia to ty chcesz iść do pracy.

- Ale nie pracuje na dwa etaty!

- A organizacja ślubu?

- To... niech będzie, że jest to hobby.

- Hobby za, które ci płacą.

- No to super nie?

- Pewnie, że super. Jesteś jakaś inna.

- Inna?

- Coś się zmieniło ale nie wiem co.

- Jestem taka jak zawsze. Coś ci się w głowie poprzestawiało.

- Dałbym sobie głowę uciąć. Jesteś jakaś dziwnie spokojna. 

- A dlaczego miałbym być niespokojna?

- Nie o to mi chodziło. Po prostu ... coś jest inaczej. Fryzjer?

- Nie?

- Miłość?

- Karl!

- No co?! Coś mi w tobie nie pasuje.

- To będziesz musiał z tym jakoś żyć.

Przegadali całą drogę śmiejąc się przez większość czasu. Karl cały czas miał to dziwne przeczucie ale nie wiedział czym jest spowodowane. 

Dotarli na miejsce spotkania z klientami punktualnie. Tom już na nich z nimi czekał przy stoliku. 

- Pozwoliliśmy sobie już zamówić pierwsze drinki. Mam nadzieję, że nie macie nic przeciwko temu. - Powiedział na powitanie jeden z klientów.

- Oczywiście, że nie ale tylko pod warunkiem jeśli dacie mi za nie zapłacić. - Odpowiedział zręcznie Karl. 

Jako, że drinki, po obiedzie i podpisaniu już umowy końcowej, były kontynuowane i szły sprawnie całe towarzystwo było w szampańskich nastrojach. Rozmawiali nie tylko o pracy ale dyskusje zeszły na tematy prywatne.

- Mam nadzieję, że nasza współpraca będzie przebiegała tak jak te nasze spotkania. - Skomentował klient. - Ale wybaczcie mi już. Czas na mnie. Jutro też jest dzień a już głowa nie ta.

Pożegnali się i w hotelu zostali sami w trójkę. 

- To co jeszcze po jednym i zamówimy kolację? - Zapytał Karl.

- Mimo tylu drinków jestem totalnie głodna. - Odpowiedziała Wika.

- A ja jestem za ostatnim drinkiem i kolacją i będę się zwijał spać jeśli nie macie nic przeciwko.

- Tak szybko?

- Jako, że mi jeszcze jutro wolne muszę coś rano jeszcze załatwić jak mam okazję.

- W czymś ci pomóc? - Zapytała Wika.

- Nie, sam musze sobie z tym poradzić. Zresztą muszę tylko spakować kilka rzeczy.

- Przeprowadzasz się? Nie wiedziałem, że mieszkałeś w Hadze.

- Raczej pomieszkiwałem. 

- I czemu teraz decyzja o przeprowadzce?

- Zerwałem z dziewczyną. 

- Ay...nie chciałem być wścibski. Nie wiedziałem nawet, że masz kogoś. Znaczy miałeś.

- Ja powiedziałam to samo. Tom jest zawsze taki tajemniczy.

- Informacja jak informacja. Nie muszę mówić obcym o swoim życiu prywatnym.

- Obcym?

- Wika. Jeszcze się nie znaliśmy. Teraz wiesz więcej niż powinnaś.

- No widzę, że dobry team stworzyłem. Ale muszę przyznać, że bałem się, że się nie dogadacie. 

- My? - Powiedzieli razem zdziwieni Wika i Tom.

- Jacy zaskoczeni. Jesteście bardzo podobni.

- Nie wiem czy podobni ale się rozumiemy. Dzięki Wice i Marco to zerwanie jest jakoś mniej... zauważalne.

- Wszystko mija. Nie ważne ja bardzo wydaje się, że nie. - Powiedział Karl.

- Czasami chyba dobrze jak ktoś zdecyduje za nas. Przynajmniej jeśli nie mamy pewności co robić nie musimy ranić tej drugiej osoby. Chyba dlatego ja tak się często szybko wycofywałam zanim mogłam kogoś ranić. 

- Ale przecież to bez sensu. Okłamywanie się. Teraz poszłaś za to po bandzie.

- Oj bez przesady. Zresztą nie mówmy o tym. Nie myślałam wtedy. Możemy zmienić temat?

- Ale czekajcie ja czegoś nie rozumiem. O czym mówicie? O jakim pojechaniu po bandzie? - Spytał zdziwiony Karl.

- Ja się nie będę wypowiadać. Niech Wika ci powie. 

- Czyli miałem rację, że coś się zmieniło! - Prawie krzyknął Karl.

- Nie patrz się tak na mnie. Raczej się ucieszysz z tego co ci powiem.

- To może ja was zostawię samym jeśli pozwolicie. Wyczuwam tu dziwne napięcie i wolę się nie mieszać. Do zobaczenia w środę! - Wika nawet nic nie odpowiedziała na jego pożegnanie. Siedziała cicho i bawiła się swoim drinkiem. 

- Zostaw tą szklankę. Zaraz roztrzaskasz ją samym patrzeniem. 

- Aż tak destrukcyjny mam wzrok?

- Teraz to masz raczej zagadkowy. Co się stało? Czemu to taka tajemnica?

- Nie ma żadnej tajemnicy. Patrzysz i patrzysz i nie widzisz szczegółów.

- Jestem facetem. Mam problem ze szczegółami.

- Też mi wymówka. Patrz. - Wyciągnęła do niego dłoń bez pierścionka.

- No i co? Coś ci się stało w rękę?

- Na serio? Jesteś ostatnim, który tego nie widzi?

- Ale czego? - Obejrzał jej dłoń s każdej strony.

- Rozstaliśmy się z Marco.

- Pierścionek! Jestem debilem. No tak! Ale wszystko gra? To nie jest spokój przed wybuchem?

- Jakim wybuchem?

- Rozpacz po rozstaniu?

- Widzisz tu jakąś rozpacz?

- Właśnie widziałem, że coś jest inaczej ale nie potrafiłem tego określić... ale ja widzę raczej spokój. Radosny spokój.

- A czemu miałoby być inaczej?

- Nie wiem. Myślałem, że takie rzeczy się przeżywa. 

- Jeśli ma się powód.

- Gdzie teraz mieszkasz?

- Z Marco. 

- Ja czegoś nie rozumiem czy ty coś kręcisz.

- A dlaczego nie mogę z nim mieszkać? Ledwo się rozstaliśmy. Nie miałam czasu na szukanie. Poza tym jesteśmy przyjaciółmi chyba.

- Nie można się przyjaźnić z byłym czy tam byłą. 

- A niby dlaczego nie?

- Bo uczucia prędzej czy później was zgubią. 

- A jeśli nie było uczuć? Tych prawdziwych? Jeśli się pomyliliśmy? 

- Tego się nie da pomylić.

- Ty się nigdy nie mylisz?

- Nie. 

- To tylko ci pozazdrościć.

- No nie wiem. Wiedzieć, że musisz odpuścić bo inaczej możesz stracić tą osobę. Nie ma w tym nic fajne.

- Jeśli ktoś jest dla ciebie to nie ważne co zrobisz i tak będziecie razem. Tak myślę.

- Ale nie zabrzmiało to przekonująco w twoim głosie.

- Chce w to wierzyć ok? Ale chyba dzięki temu wszystkiemu z Marco zrozumiałam, że za bardzo się pośpieszyliśmy. Ja chyba nie jestem gotowa.

- Gotowa na co?

- Na zobowiązania?

- A nie myślisz, że to nie jest tak do momentu aż nie poznasz tej osoby dla ciebie?

- Co masz na myśli?

- Proste. Nie chcesz ani nie masz ochoty się z nikim wiązać zanim nie poznasz tej osoby przy której boku jesteś sobie w stanie się wyobrazić.

- A co wtedy z tymi, którzy tylko wchodzą z jednego związku w kolejny?

- Oni po prostu potrzebują akceptacji. 

- Wiesz, że to są bardzo mocne słowa.

- Ale nie mam racji?

- Nie wiem. Jedyne co mogę powiedzieć to, że ja już nic nie wiem. Przyjechałam tutaj z marzeniami. Miałam skoncentrować się tylko na pracy a moje życie to jedna wielka karuzela. 

- A czy nie o to chodzi w życiu? O trochę szaleństwa?

- Czasami chciałoby się mieć coś pewnego w życiu. A u mnie pewne nie jest nic.

- Niektórzy marzyli by o takim życiu.

- Ja też nie zamieniłabym go na inne.

- Wiesz, że cieszę się, że wtedy mnie zwyzywałaś? 

- My tu poważną rozmowę prowadzimy a ty znowu o tym.

- Po prostu mnie posłuchaj.

- Cały czas to robię.

- Nie kpij ze mnie. Ja tu się wywnętrzam a ty mnie bagatelizujesz.

- Dobrze, przepraszam. Słucham szefie.

- Gdy mnie wtedy zwyzywałaś to coś się we mnie obudziło. Dawno już nikt się mi nie stawiał. No nie wliczając mojej matki ale to się nie liczy. Wszyscy mają przede mną cholerny respekt. Nikt nie mówi tego co chce powiedzieć tylko to co ja chce usłyszeć. 

- Więc mam cię jeszcze raz zwyzywać?

- Wika! Chodzi mi o to, że pokazałaś mi jak to jest znowu być zwykłym człowiekiem. Bez tej pretensjonalności. Nie byłem tym kim widzą mnie inni... byłem sobą.

- Chyba trochę przesadzasz wiesz. Jednak obrosłeś w piórka. To tylko od ciebie zależy czy jesteś sobą czy udajesz kogoś innego.

- No widzisz? Nawet jak ja ci tu dziękuję to ty mi dowalisz.

- A to ty mi dziękujesz?

- Nie dałaś mi skończyć. Chciałem ci powiedzieć, że nie ważne gdzie wylądujesz w przyszłości chce żebyś wiedziała, że zmieniłaś tutaj życie kilku osób i chociaż czujesz się zagubiona to wpłynęłaś na kilka żyć w pozytywny sposób.

- Pozwolisz, że się nie zgodzę ale dziękuję, że to powiedziałeś. Może masz rację. Może czasami chodzi o to żeby pokazać innym drugą stronę życia?

- Gdybyś nie poszła z Aną wtedy do baru to nie poznałaby Richarda.

- I ciebie bym nie zwyzywała.

- I nie pomagałbym ci z zatrzaśniętymi drzwiami.

- I nie pokłóciłbyś się z mamą.

- Zawsze musisz widzieć tylko złe strony?

- Nie. Ja widzę obie.

- A co przeważa?

- Niespodzianka.

- Niespodzianka?

- Życie to niespodzianka i chyba to jest w nim najfajniejsze nie?

- A gdybym wtedy odezwałbym się i dał wytłumaczyć ci Lukasa?

- Ale nie dałeś. To przeszłość. Zostawimy to już?

- Zaczniemy od nowa? Z czystą kartą?

- Karl. Rozmawialiśmy już o tym.

- Wtedy była inna sytuacja.

- Nie chce zaczynać od nowa.

- Dlaczego nie? Co mamy do stracenia.

- Jedyne co w tej chwili muszę zrobić to znaleźć nowe mieszkanie.

- Pomogę ci.

- Dziękuję i wiem, że się starasz. Naprawdę to doceniam ale nie. Znowu się pospieszę i co wtedy?

- Ja będę czekał.

- To czekaj.

- Ale nie mówisz nie?

- Nie mogę ci nic obiecać. To byłoby nie fair. 

- To mi wystarczy.

- Ledwo mnie znasz. 

- Na tyle ile mi potrzeba. 

- Daj mi czas ok? A teraz pozwolisz ale pójdę już spać. Zobaczymy się na śniadaniu. 

- Śpij dobrze. Dobranoc.

- Dobranoc Karl. 


---------------------------------------------


On Monday, however, Wika slept longer than planned, but she felt so good that she did not want to leave the bed. There was a mug of coffee on her bedside table. Already cold. Marco left it for her when he left for work in the morning. She didn't even hear him.

- Still, I will miss it. - She was talking to herself. She took the coffee and even though it was cold, she started to drink it. She didn't want to waste it.

When she finally got out of bed, she took a long shower and made another coffee, which she was drinking on the terrace this time. At her favorite place. She got strangely sentimental. For the first time in a long time, she thought about what was and what will be. She knew she had to look for a flat. She didn't want Marco on her head. He slept on the couch recently, despite Wiki's assurances that he didn't mind him still sleeping in the same bed with her. It didn't make any difference anyway. Her life was about to change again but this time she felt no fear because it was her decision. She had the impression that life was preparing a surprise for her, but she did not know what part of life.

Free morning hours fled Vice very quickly. She prepared things for the trip and waited for Karl. This one drove up on time.

- And Tom isn't there? - Wika was surprised.

- He said he had business to do in The Hague and he would meet us there.

- Why are we all going there together? You could alone.

- Oh, Wika, I have already explained to you. It is your merit. What don't you feel like?

- It's not that. You just lose two days of our work.

- You are impossible. You tell me that I am a workaholic and you do two jobs yourself. and how your boss gives you a day off ...

- Almost free.

- The possibility of ALMOST a day off is you who want to go to work.

- But he doesn't work two jobs!

- And the organization of the wedding?

- It ... let it be a hobby.

- Hobbies for which they pay you.

- That's great, isn't it?

- Sure it's great. You are different.

- Another?

- Something has changed, but I don't know what.

- I'm the same as always. Something has changed in your head.

- I'd have my head cut off. You're kind of strangely calm.

- Why should I be anxious?

- That's not what I meant. It's just ... something is different. Hairdresser?

- No?

- Love?

- Karl!

- Come on?! There's something wrong with you.

- Then you'll have to live with it somehow.

They chatted all the way laughing most of the time. Karl had this strange feeling the whole time, but he didn't know what it was causing.

They arrived at the meeting point with clients on time. Tom was already waiting for them at the table with them.

- We've already allowed ourselves to order our first drinks. Hope you don't mind. - One of the customers said in greeting.

- Of course not, but only if you let me pay for them. Karl replied deftly.

Like the drinks, after lunch and signing the final contract, were continued and went smoothly, the whole company was in a bubbly mood. Not only did they talk about work, but the discussions turned to private matters.

- I hope that our cooperation will be similar to our meetings. - The client commented. - But forgive me already. Time for me. Tomorrow is also the day and the head is not this.

The three of them said goodbye and were left alone in the hotel.

- Then what else and we'll order dinner? Karl asked.

- Despite so many drinks, I am totally hungry. - Wika replied.

- And I'm in favor of the last drink and dinner, and I'll be rolling off to sleep if you don't mind.

- As soon?

- As I still have free tomorrow, I have to do something in the morning if I have the opportunity.

- Anything to help you? - Wika asked.

- No, I have to deal with it myself. Anyway, I just need to pack a few things.

- Are you moving? I didn't know you lived in The Hague.

- I used to live.

- And why now the decision to move?

- I broke up with my girlfriend.

- Ay ... I didn't want to be nosy. I didn't even know you had someone. I mean you had.

- I said the same. Tom is always so mysterious.

- Information is information. I don't need to tell strangers about my private life.

- Strangers?

- Wika. We didn't know each other yet. Now you know more than you should.

- Well, I have created a good team. But I have to admit, I was afraid you would not get along.

- We? - They said together surprised Wika and Tom.

- How surprised. You are very similar.

- I don't know if they are similar but we understand each other. Thanks to Vice and Marco, this breakup is somehow less… noticeable.

- Everything passes. It doesn't matter how much it seems it doesn't. - Karl said.

- Sometimes I think it's good for someone to decide for us. At least if we're not sure what to do, we don't need to hurt the other person. I guess that's why I pulled back so quickly before I could hurt anyone.

- But it doesn't make sense. Lying to yourself. Now you went after the gang for it.

- Oh no exaggeration. Anyway, let's not talk about it. I didn't think then. Can we change the subject?

- But wait, I don't understand something. What are you talking about? What about driving around the gang? Karl asked in surprise.

- I will not comment. Let Wika tell you.

- So I was right that something has changed! Karl almost shouted.

- Don't look at me like that. You will rather be pleased with what I tell you.

- Maybe I'll leave you alone if you let me. I sense a strange tension here and prefer not to get involved. See you on Wednesday! Wika didn't even reply to his goodbye. She sat quietly and toyed with her drink.

- Leave that glass. You're about to smash it just by looking.

- My eyesight is so destructive?

- Now you have it rather puzzling. What happened? Why is it such a secret?

- There is no secret. You look and look and you don't see the details.

- I'm a guy. I have a problem with the details.

- Also an excuse. Look. She held out her hand to him without the ring.

- So what? Did something happen to your hand?

- Seriously? Are you the last one to not see it?

- But what? He examined her hand on each side.

- Marco and I split up.

- Ring! I am a moron. Yeah! But is everything okay? This is not the calm before the blast?

- What kind of explosion?

- Break up despair?

- Do you see any despair here?

- I just saw that something is different but I could not define it ... but I see rather calm. Joyful calm.

- And why should it be any different?

- I do not know. I thought such things were experienced.

- If you have a reason.

- Where do you live now?

- With Marco.

- I don't understand something if you're shooting something.

- Why can't I live with him? We barely broke up. I didn't have time to search. Besides, we're friends, I guess.

- You can't be friends with an ex or an ex.

- And why not?

- Because your feelings will lose you sooner or later.

- What if there were no feelings? The real ones? If we were wrong?

- You can't go wrong.

- You're never wrong?

- No.

- It's just to envy you.

- I do not know. Knowing you have to let go or you could lose that person. There is nothing cool about it.

- If someone is for you, no matter what you do, you will still be together. I think so.

- But it didn't sound convincing in your voice.

- I want to believe it, okay? But probably thanks to all this with Marco, I realized we were in too much of a hurry. I don't think I'm ready.

- Ready for what?

- On commitments?

- Don't you think it's not like that until you meet this person for you?

- What do you mean?

- Simple. You don't want or want to bond with anyone until you meet the person you can imagine by your side.

- And then what about those who only enter from one relationship to another?

- They just need approval.

- You know these are very strong words.

- But I'm wrong?

- I do not know. All I can say is, I don't know anything anymore. I came here with my dreams. I was supposed to concentrate only on work and my life is one big carousel.

- Isn't that what life is all about? For a little bit of madness?

- Sometimes you would like to have something certain in life. And with me nothing is certain.

- Some would dream of such a life.

- I wouldn't trade it for another one either.

- You know I'm glad you were calling me names then?

- We are having a serious conversation here and you are about it again.

- Just listen to me.

- I do it all the time.

- Don't mock me. I'm getting out here and you are underestimating me.

- Okay, sorry. I'm listening, boss.

- When you called me then, something woke up in me. Nobody came to me for a long time. Well, not including my mother, but that doesn't count. Everyone has damn respect for me. Nobody says what they want to say, only what I want to hear.

- So I have to call you one more time?

- Wika! I mean, you showed me what it's like to be an ordinary human again. Without that pretentiousness. I was not what others see me ... I was myself.

- You must be exaggerating a little, you know. However, you have grown feathers. It is only up to you whether you are yourself or whether you pretend to be someone else.

- You see? Even if I thank you here, you beat me up.

- And are you thanking me?

- You didn't let me finish. I wanted to tell you that no matter where you end up in the future, I want you to know that you have changed the lives of a few people here, and although you feel lost, you have positively influenced several lives.

- Let me disagree, but thank you for saying that. Maybe you're right. Maybe it is sometimes about showing others the other side of life?

- If you hadn't gone with Ana then to the bar, she wouldn't have met Richard.

- And I wouldn't call you names.

- And I wouldn't help you with the door slammed.

- And you wouldn't argue with your mom.

- You always only have to see the bad sides?

- No. I can see both.

- And what predominates?

- Surprise.

- Surprise?

- Life is a surprise and it's probably the coolest thing about it, isn't it?

- What if then I spoke up and let Lukas explain to you?

- But you didn't. It's past. We'll leave it already?

- Are we going to start over? With a blank slate?

- Karl. We have already talked about it.

- Then there was a different situation.

- I don't want to start over.

- Why not? What do we have to lose?

- All I have to do right now is find a new apartment.

- I'll help you.

- Thank you, and I know you are trying. I really appreciate it but no. I'll hurry up again and then what?

- I will be waiting.

- So wait.

- But you don't say no?

- I can't promise you anything. It wouldn't be fair.

- It is enough for me.

- You barely know me.

- As much as I need.

- Give me time ok? Now let me go to sleep. I'll see you at breakfast.

- Sleep well. Good night.

- Good night, Karl.

Komentarze

Popularne posty